Przejdź do treści
Żywienie

Naturalne przysmaki dla psa - ze sklepu i z własnej kuchni

Naturalne przysmaki dla psa: które gryzaki ze sklepu mają sensowny skład, co można podać z kuchni, ile przysmaków dziennie i czego lepiej nie dawać.

Redakcja Psie Zdrowie
Brązowy pies leżący na trawie gryzie duży jasny gryzak trzymany w łapach

Pies siedzi przy szafce z przysmakami i wie dokładnie, co się w niej znajduje. Ty patrzysz na opakowanie z tyłu i widzisz osiem składników, z czego trzy to cukry, a jeden nazywa się “pochodne roślinne”. Sklepowe smaczki nie muszą tak wyglądać, a spora część przysmaków, które psu wystarczą, leży już w twojej lodówce.

Po co psu przysmaki i ile ich może być

Przysmak nie jest elementem diety. Pies dostaje wszystko, czego potrzebuje, z karmy, więc smaczki pełnią dwie inne role: są nagrodą w treningu i sposobem na zajęcie psa na kilkanaście minut. To wystarczające powody, żeby ich używać, ale nie powód, żeby traktować je jak jedzenie.

Obowiązuje jedna zasada liczbowa: wszystko poza karmą to maksymalnie 10% dziennej kaloryczności. Dla psa 10 kg, który zjada około 500 kcal dziennie, zostaje więc jakieś 50 kcal na cały dzień. To mniej niż połowa ucha wieprzowego. Jeśli pies dostaje smaczki na szkoleniu i wieczorem gryzak, dawkę karmy trzeba realnie zmniejszyć, inaczej po pół roku zobaczysz to na wadze. Punktem wyjścia jest dzienna dawka karmy - dopiero od niej odejmuje się resztę.

Druga zasada jest mniej oczywista: przysmak ma coś dawać. Suszone płuco daje białko przy niemal zerowym tłuszczu. Ścięgno daje pół godziny spokoju. Kolorowy kostkowany smaczek z cukrem i barwnikiem nie daje nic poza kaloriami.

Co znaczy “naturalny” na opakowaniu

Nic. To słowo nie jest prawnie zdefiniowane i można je umieścić na dowolnym produkcie. Znaczenie ma wyłącznie skład, a konkretnie jego długość.

Dobry przysmak ma na etykiecie jedną pozycję: “płuco wołowe 100%”, “skóra z dorsza 100%”. Gdy lista rośnie, zacznij czytać uważnie. Trzy rzeczy, które najczęściej psują skądinąd rozsądny produkt:

  • Cukry i syropy (glukoza, melasa, syrop glukozowy). Poprawiają smak i wygląd, dokładają puste kalorie.
  • Gliceryna i glikol propylenowy. Utrzymują miękkość, żeby gryzak nie wysychał na półce. W większych ilościach potrafią rozluźnić stolec.
  • Nieokreślone “pochodne pochodzenia roślinnego” albo “mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego” bez podania gatunku. Przy psie z alergią to dyskwalifikacja, bo nie wiadomo, co właściwie podajesz.

Zasady czytania etykiet są dokładnie te same co przy karmie, więc jeśli chcesz je rozłożyć na czynniki pierwsze, opisaliśmy to w tekście o tym, jak czytać skład karmy dla psa.

Gryzaki ze sklepu, które mają sens

Suszone płuco wołowe. Najbardziej uniwersalna pozycja. Bardzo mało tłuszczu, lekkie, łatwo łamie się na małe kawałki, więc świetnie sprawdza się jako nagroda treningowa. Psy przyjmują je niemal bez wyjątku.

Żwacz wołowy. Zapach jest wyjątkowo nieprzyjemny dla człowieka i bezbłędny dla psa. Dobrze tolerowany, umiarkowanie kaloryczny, przydatny przy psach wybrednych.

Ścięgna wołowe. Twarde, ale sprężyste, więc pies gryzie długo bez ryzyka dla zębów. Jedna z lepszych opcji na wieczór, gdy chodzi o zajęcie psa, a nie o nagrodę.

Skóra z dorsza i suszone rybki. Źródło kwasów omega-3, chrupiące, mało kaloryczne. Dobre przy psach z wrażliwą skórą.

Suszona wątroba. Bardzo atrakcyjna smakowo, więc świetna na trudne ćwiczenia. Zawiera jednak dużo witaminy A, której nadmiar się kumuluje. Traktuj ją jako nagrodę specjalną, kilka małych kawałków, nie jako codzienny gryzak.

Uszy i nosy wieprzowe albo wołowe. Psy je uwielbiają, ale są tłuste i kaloryczne. Dla psa z nadwagą albo po epizodzie zapalenia trzustki odpadają. Dla zdrowego psa to pozycja od święta, nie na co dzień.

Bykowiec. Długo zajmuje, wysoka zawartość białka, ale też sporo kalorii. Ma sens u dużych psów, u małych rasa zjada w nim połowę dziennego limitu.

Osobno warto wspomnieć o gryzieniu i zębach, bo to najczęstszy argument sprzedażowy przy gryzakach. Mechaniczne ścieranie faktycznie usuwa część miękkiego nalotu z zębów bocznych, ale nie dociera tam, gdzie zaczyna się kamień, czyli do linii dziąseł. Gryzak jest dodatkiem, nie zamiennikiem szczotkowania. Jeśli pies nie znosi szczoteczki, prostszą alternatywą bywa proszek na zęby dodawany do karmy.

Przysmaki z własnej kuchni

Tu robi się najtaniej i zwykle najzdrowiej.

Surowa marchew. Chrupiąca, niskokaloryczna, zajmuje psa na chwilę. Cała marchewka dla dużego psa, dla małego pokrojona wzdłuż. Latem wprost z zamrażarki działa jeszcze lepiej.

Ogórek i cukinia. Praktycznie sama woda. Dobre przy psie na redukcji, gdy chcesz mu coś dać, a nie masz już zapasu kalorii.

Jabłko, borówki, arbuz. Bezpieczne w małych porcjach, bez pestek i gniazd nasiennych. Pełną listę tego, co można, a czego nie, zebraliśmy w tekście o owocach dla psa.

Kawałek gotowanego mięsa. Pierś z kurczaka albo indyka, gotowana bez soli, przypraw i cebuli, pokrojona w kostkę. Najlepsza nagroda treningowa, jaką da się zrobić w pięć minut.

Dynia i batat. Gotowane, bez dodatków, pokrojone w plasterki. Można je podsuszyć w piekarniku, wtedy trzymają się dłużej i pies dłużej się z nimi męczy.

Łyżeczka naturalnego jogurtu albo kefiru. Dla psów, które dobrze tolerują laktozę, a to nie jest reguła - szczegóły w artykule o tym, czy pies może jeść nabiał.

Praktyczna sztuczka na upały: rozgnieć kilka borówek, zalej wodą albo bulionem bez soli, zamroź w foremce na kostki lodu. Zero kalorii wartych liczenia, kilkanaście minut zajęcia.

Czego nie podawać

Kości gotowane. Bezwarunkowo. Pękają na ostre odłamki, które potrafią przebić ścianę jelita. To nie jest teoretyczne ryzyko, tylko regularny powód wizyt na dyżurze.

Twarde gryzaki: kości nośne, rogi jelenia, kopyta, kopyta lakierowane, gryzaki nylonowe. Najczęstsza przyczyna złamanych zębów przedtrzonowych u psów. Ząb pęka bezgłośnie, pies zwykle nie daje po sobie poznać, a kończy się to ekstrakcją w znieczuleniu ogólnym. Test paznokcia: jeśli nie da się w gryzak wgnieść paznokcia, jest za twardy dla psich zębów.

Skóra surowa (rawhide) bielona chemicznie. Tania i popularna, ale słabo strawna, a odrywane kawałki potrafią pęcznieć w żołądku. Jeśli już, to skóra wołowa suszona naturalnie, bez wybielania, i tylko pod okiem.

Wędliny, parówki, ser żółty w plastrach, resztki z obiadu. Sól, tłuszcz i przyprawy, w ilościach przeliczonych na człowieka. Parówka dla psa 8 kg to jak dla ciebie pół obiadu z frytkami.

Wszystko z listy produktów toksycznych. Czekolada, ksylitol, winogrona, rodzynki, cebula i czosnek. Ksylitol bywa ukryty w ludzkich batonach proteinowych i masłach orzechowych, po które właściciele sięgają z dobrymi intencjami. Pełne zestawienie znajdziesz w tekście o tym, czego nie może jeść pies.

Jak dopasować przysmak do konkretnego psa

Rozmiar dobiera się tak, żeby pies nie mógł połknąć gryzaka w całości, ale też żeby nie męczył się z nim godzinami. Gdy zostaje kawałek na tyle mały, że da się go połknąć, po prostu go zabierz.

Zawsze zostawaj w pobliżu, gdy pies gryzie coś nowego. Większość incydentów z zadławieniem dotyczy końcówki gryzaka, a nie jego początku.

Kilka sytuacji, w których warto być ostrożniejszym:

  1. Szczeniak. Zęby mleczne i wymiana uzębienia to zły moment na cokolwiek twardego. Lepiej sprawdzą się miękkie suszone mięso i mrożona marchewka.
  2. Pies starszy. Zęby po latach bywają osłabione albo częściowo usunięte. Ścięgno zamiast czegokolwiek twardego, a przy problemach z zębami - miękkie przysmaki.
  3. Pies z nadwagą. Warzywa zamiast uszu i bykowców. Przy odchudzaniu przysmaki liczy się szczególnie skrupulatnie, o czym pisaliśmy przy okazji nadwagi u psa.
  4. Pies z alergią pokarmową. Jeden składnik na etykiecie i gatunek mięsa, który pies już toleruje. Przysmak jest najczęstszą przyczyną, dla której dieta eliminacyjna “nie działa”.
  5. Wrażliwy żołądek. Wprowadzaj jeden nowy przysmak naraz i odczekaj dzień. Przy luźnym stolcu łatwiej wtedy wskazać sprawcę.

Podsumowanie

Naturalny przysmak poznaje się po składzie, nie po opakowaniu: jeden składnik, znany gatunek, bez cukru i gliceryny. Suszone płuco, ścięgno, skóra z dorsza i zwykła surowa marchewka załatwiają większość potrzeb, a kosztują mniej niż kolorowe smaczki ze sklepowej półki. Odpuść wszystko, co twarde jak kamień, bo złamany ząb jest kosztowniejszy niż jakikolwiek gryzak. I pilnuj tych 10% - to jedyna liczba z tego tekstu, którą naprawdę trzeba zapamiętać. Jeśli pies choruje przewlekle, jest po zabiegu albo przyjmuje leki, dobór przysmaków omów wcześniej z weterynarzem.

Najczęściej zadawane pytania

Jakie naturalne przysmaki są najlepsze dla psa?

Najbezpieczniejsze są produkty jednoskładnikowe: suszone płuco wołowe, żwacz, ścięgno, skóra z dorsza, suszona ryba. Mają mało tłuszczu, nie zawierają cukru ani konserwantów i pies musi się przy nich napracować. Z kuchni dobrze sprawdzają się surowa marchew, plasterek jabłka i kawałek gotowanej piersi z kurczaka bez soli.

Czy pies może codziennie dostawać gryzak?

Może, jeśli gryzak jest niskokaloryczny i mieści się w 10% dziennej puli kalorii. Suszone płuco czy ścięgno spokojnie da się podawać codziennie, ale ucho wieprzowe albo bykowiec to już porcja tłuszczu porównywalna z częścią posiłku. Przy takich gryzakach zmniejsz dawkę karmy albo podawaj je raz na kilka dni.

Czy gryzaki zastępują szczotkowanie zębów psu?

Nie. Gryzienie zdrapuje część miękkiego nalotu, zwłaszcza z zębów bocznych, ale nie dociera do linii dziąseł, gdzie zaczyna się choroba przyzębia. Gryzak jest dodatkiem do higieny, nie jej zamiennikiem. Najskuteczniejsza jest szczoteczka, a gdy pies jej nie akceptuje, preparat dodawany do karmy lub wody.

Czy kość jest dobrym przysmakiem dla psa?

Kości gotowane odpadają całkowicie, bo pękają na ostre drzazgi. Kości surowe, nośne i mrożone rogi są tak twarde, że to najczęstsza przyczyna złamań zębów przedtrzonowych - leczenie kończy się zwykle usunięciem zęba. Zasada praktyczna: jeśli nie da się wgnieść w gryzak paznokcia, jest za twardy.

Autor

Redakcja Psie Zdrowie

Zespół redakcyjny

Piszemy o żywieniu i zdrowiu psów w oparciu o wytyczne organizacji weterynaryjnych (m.in. FEDIAF, WSAVA) i publikacje naukowe. Podajemy źródła, aktualizujemy teksty i wprost zaznaczamy, kiedy sprawa wymaga wizyty u weterynarza.